Sen mnie morzy, ale myśli hałaśliwie kołatają po głowie i nie dają spać. A to wszystko od nadmiaru przygód i wrażeń minionego (od 8 minut) weekendu… Ale od początku…
W piątek przyszłam do szkoły w mało szczęśliwym nastroju. Rano bowiem odkryłam, że leczone z uporem migdałki znowu dają o sobie znać. Moim medycznym okiem zdiagnozowałam anginę. Jedna z koleżanek w szkole, Encarni, postanowiła zabrać mnie do sprawdzonego szamana w białym kitlu, i po długich rozważaniach poddałam się namowom. Jeszcze tego samego dnia przeszłam badanie kontrolne i dostałam „wyprawkę”: antybiotyk, pastylki i kolejny botellon. Na nocleg zakotwiczyłam się w portowym mieście – Alicante.
W sobotę czułam się już dużo lepiej. By uczcić pierwszy zdrowotny sukcesik wybrałyśmy się z Encarni na targ by upłynnić trochę gotówki i spłukane wróciłyśmy do domu. Po obiedzie przyszedł czas na podbój miasta. Odwiedziłyśmy Las Hogueras Museum z iście Disneylandowymi postaciami uchowanymi przed płomieniami z rąk Belleza del Fuego, najpiękniejszej niewiasty prowincji. Czemu to akurat kobiecie przypisano destrukcyjną siłę? Nie wiem. Być może dlatego, że „gdzie diabeł nie może…” Późną nocą zobaczyłam urokliwe stare miasto i zatłoczone centrum przepełnione poprzebieranymi rodzinami świętującymi karnawał. Solidarnie przebrali się wszyscy członkowie rodziny, co bardzo mi się spodobało… (Nie wiem czy mnie wystarczyłoby odwagi by przebrać się za kurczaka i przeparadować po moim osiedlu, dlatego 6+ dla Hiszpanów za dziecięcą fantazję!)
Jednak najwięcej wrażeń zafundował mi zamek, a właściwie widoki jakie można z niego podziwiać. Coś niezwykłego, wręcz bajkowego… Brakowało mi tylko Jednego;). Wiatrem i skrzeczącym śmiechem mew nie mogę się z Wami podzielić, ale zamieszczam kilka fotek…


Ostatnie odpowiedzi
2 tygodnie 6 godzin temu
2 tygodnie 2 dni temu
2 tygodnie 2 dni temu
2 tygodnie 5 dni temu
2 tygodnie 5 dni temu
3 tygodnie 2 dni temu
3 tygodnie 2 dni temu
3 tygodnie 2 dni temu
3 tygodnie 2 dni temu
3 tygodnie 3 dni temu