Kto by pomyślał, że można mieć tyle zabawy i przyjemności przeprowadzając dryl utrwalający zaimki. Zresztą nie tylko ja dobrze się bawiłam. Dzieci miały sporo śmiechu, a jednocześnie byli chwilami tak skoncentrowani i zmotywowani do zapamiętywania, że patrząc na nich nie mogłam powstrzymać się od uśmiechu.
Bardzo gorąco polecam zabawę językową, którą wymyśliłam, inspirując się na pomyśle czterech zdań wprowadzających zaimki( na własne potrzeby przerobiłam je na trzy), które podane były na platformie nauczycieli języka angielskiego, na którą natknęłam się przygotowując do lekcji. (To była lekcja zamawiana, czyli nauczycielka poprosiła mnie o przeprowadzenie zajęć utrwalających zaimki. Lubię taką formę pracy, bo podany mam tylko topic, a całe planowanie lekcji, przygotowanie materiałów i przeprowadzenie zajęć należy do mnie, mam więc całkowitą swobodę, pole do popisu, kreatywności i eksperymentowania.)
1. Przychodzę do klasy z piłeczka (zresztą od początku chodzę z piłeczką, to już mój znak rozpoznawalny, choć nie zawsze jej używam)
2. Piszę na tablicy trzy zdania. Zaczynam z „I”:
I have a ball.
This is my ball.
The ball is mine.
3. Pytam uczniów, co te zdania znaczą.
4. Zaznaczam słowa:
I have a ball.
This is my ball.
The ball is mine.
5. Pytam uczniów, jakie to sa części mowy.
6. Tłumaczę zasady gry: będziemy rzucać do siebie piłeczkę, a osoba, która ma ją w danym momencie, mówi kolejne zdanie. Zdania powtarzamy jedno po drugim, tzn. jeśli ktoś powiedział I have a ball, następna osoba do której rzucona będzie piłka powie This is my ball, następna The ball is mine, następna I have a ball itd. Osoba, która się pomyli, wypada z gry.
7. Proszę, by wszyscy wstali. Gramy na stojąco, co dodaje dynamiki zabawie, a jednocześnie dzięki temu, że osoba która się pomyliła, siada, wskazując ze dalej już nie gra, można zabawę przeprowadzić bardzo sprawnie, zwiększając ciągle tempo powtarzania.
8. Niesamowite: uczniowie są bardzo bardzo skupieni, zależy im, żeby nie wypaść z gry, czuć przyjemne, wspomagające procesy poznawcze napięcie!!! Pomagam temu mówiąc: uuuuuuuuuuuuuu, I’m sorty kiedy ktoś się pomylił. Uczniowie to szybko podchwytują.
9. W pewnym momencie mówię uczniom, że mają 5 sekund na zapamiętanie tego co jest na tablicy, bo zaraz to zetrę, i żeby na pewno zrozumieli co do nich mówię (Zawsze mówię tylko po angielsku) biorę do ręki gąbkę. Oczywiście sa protesty, ale nie zważam na to i na palcach pokazuję, że już tylko cztery sekundy, trzy dwie…
10. Dalej gramy „z pamięci.” Kilka mniej skoncentrowanych osób odpada i siada szybko, ale potem gra toczy się zażarcie. Nastolatkowie bardzo lubią rywalizację.
11. W koću ktoś wygrywa, albo zostają trzy czy dwie osoby, które są tak dobre, że nie ma co liczyć na czyjeś potknięcie. Zaczynami więc bić brawo, reszta klasy też to robi, i kończymy pierwszą część gry.
12. Następna część. Tym razem zdań będzie sześć, nie trzy. Z kolejnymi osobami:
You have a ball.
This is your ball.
The bal lis yours.
He has a ball.
This is his ball.
The ball is his.
Pisząc to jednak zatrzymuję się przed wpisaniem possesives, żeby to uczniowie mi powiedzieli co mam wpisać, widząc zaimiki osobowe.
13. Dalej gramy analogicznie. Uczniowie bardzo patrzą na tablicę, są skupieni, sporo się mylą.
14. Kiedy mówię, że mają dziesięć sekund na zapamiętanie zdań bo zaraz zetrę je z tablicy, protest jest duży. Ale sekundę później z zachwytem patrzę, jak marszczą czoła i nosy i zamykają oczy, powtarzając cicho: „This is your ball…the bal lis yours…”
15. Gra toczy się fenomenalnie!
16. Ostatnia część gry, po tym jak poprzednią, sześciozdaniową rundę ktoś zwyciężył:
Wpisuję na tablicy dziewięć zdań. Zatrzymując się przed Her, hers, our, ours, their, theirs, żeby to uczniowie wydedukowali i powiedzieli mi głośno, co mam wpisać.
She has a ball.
This is Her ball.
The ball is hers.
We have a ball.
This is our ball.
The ball is ours.
They have a ball.
This is their ball.
The ball is theirs.
17. Gramy analogicznie. Choć wydaje się to mało realne, po pewnym czasie i kilku osobach, które już siedzą, ścieram zdania z tablicy dając wczęsniej dziesięć sekund na zapamiętanie. Robię to wolno, od pierwszego zdania, żeby mieli jeszcze chwilę na uczenie się, a jednocześnie żeby czuli motywującą presję czasu, kilka osób powtarza bezbłędnie cały zestaw.
18. Osoba, która wygrywa dostaje duże brawa!
19. Mówię im, że aby mogli odpocząć, posłuchają teraz piosenki. Rozdaję handouty z tekstem „I crashed the wedding” Busted z lukami. Do wypełnienia są oczywiście zaimki.


Podziwiam Cię Natalia za
Podziwiam Cię Natalia za kreatywność. To jest to co lubię w nauczaniu! :) Twoja szkoła będzie mocno płakać za Tobą jak skończysz Asystenturę. :) POZDRAWIAM Z WALENCJI.
asystentura
Czesc Natalia,
w pazdzierniku wybieram sie na asystenture do Las Galletas, na Teneryfie. Jak jest z ubezpieczeniem w Hiszpanii? Czy bedac na asystenturze szkola pomaga Ci je zalatwic? Czy trzeba samemu sie tym zajac? Chcialbym zabrac na Teneryfe moja zone i dziecko. Nie wiem jednak czy oni tez beda mieli ubezpieczenie. Moze Ty sie orientujesz jak to jest w Hiszpanii w przypadku asystentury?
Pozdrawiam
Jasiek, ja ubezpieczylam sie
Jasiek, ja ubezpieczylam sie prywatnie przed wyjazdem.
Dzieki, Sebastian. Z tego co
Dzieki, Sebastian. Z tego co obserwowalam na fb Ty tez pracujesz na pelnych obrotach. Jak bedziesz mial chwile, koniecznie to opisz!
pozdrawiam serdecznie i sciskam!