Cytrynowa Ischia

Przerwa wielkanocna trwała we Włoszech od 27 marca do 7 kwietnia. W tym czasie udałam się z Giusy i jej córkami na czterodniową wycieczkę na Ischię – przepiękną wyspę na Morzu Śródziemnym, oddaloną o godzinę promem od Neapolu.

P21-zd1_0.JPG

P21-zd2_0.JPG

P21-zd3_0.JPG

Ischia to wyspa szczególna, gdyż charakteryzują ją gorące źródła (woda w niektórych miejscach jest naprawdę wrząca), wspaniała roślinność, piękne morze i klify oraz wszelkiego typu wyroby ceramiczne. I wąskie drogi pełne zakrętów, po których jeżdżą malutkie trzykołowe samochody zwane „Ape” – „Pszczółka”. I cytryny. Wszędzie cytryny! Nigdy nie widziałam tylu cytrynowych ogrodów oraz motywów na raz!

P21-zd4_0.JPG

P21-zd5_0.JPG

P21-zd6_0.JPG

P21-zd7_0.JPG

P21-zd8_0.JPG

P21-zd9_0.JPG

Wiele spacerowałyśmy, udało nam się wejść na Monte Epomeo (którą ja nazywałam Machu Picchu).

P21-zd10_0.jpg

P21-zd11_0.JPG

P21-zd12_0.JPG

P21-zd13_0.JPG

Odbyłam także małą kurację w SPA, kąpałam się w termalnym basenie, zwiedziłam Castello Aragonese, spróbowałam lokalnej pizzy, wypoczęłam… I oczywiście zrobiłam mnóstwo zdjęć!

P21-zd14_0.JPG

P21-zd15_0.JPG

P21-zd16_0.JPG

P21-zd17_0.JPG

P21-zd18_0.JPG

P21-zd19_0.JPG

P21-zd20_0.JPG

P21-zd21_1.JPG

P21-zd22_0.JPG