Szkolenie w Las Palmas cz.1

Metodyczne spotkanie dla nauczycieli języka angielskiego, na które pojechałam do Las Palmas (czyli na wyspę Gran Canaria, 40 min. Lotu lub 6 godzin statkiem) z pewnością było warte całego wysiłku, który włożyłam w to, żeby się na nie dostać.

A właściwie oficjalnie się na nie nie dostałam. Ze względu na ograniczoną ilość miejsc, dużo zgłoszeń i moją aplikację wysłaną późno (tzn. w dniu deadlinu) dostałam odpowiedź negatywną. Wysłałam maila z prośbą o wpisanie mnie na listę rezerwową a potem nastąpiła długa wymiana listów i telefonów, wraz z wyjaśnianiem, dlaczego nie mam numeru N.I.E. (Bo jako obcokrajowiec zameldowany na Kanarach mam numer N.I.F.) oraz wielokrotnym podkreślaniem z mojej strony, że bardzo mi na uczestnictwie zależy, i jeśli ktokolwiek miałby zrezygnować, to ja chętnie przyjadę.

Dwa dni przed rozpoczęciem szkolenia zadzwonił do mnie osobiście organizator spotkania. Przepraszającym tonem i ze smutkiem w głosie powiedział, że niestety nie mogą mnie przyjąć na szkolenie, i że jestem ostatnią osobą na liście rezerwowej, że bardzo mu przykro…
Spytałam, czy można liczyć na ewentualność, że ludzie, którzy się zgłosili, w ogóle się nie pojawią i wtedy okaże się, że są wolne miejsca. W takim wypadku warto by było, żebym była na miejscu. Bardzo liczyłam na taki obrót spraw, tym bardziej, że miałam wrażenie, iż taki bywa nawyk Hiszpanów: zgłaszają się rękami i nogami, ale kiedy przychodzi co do czego, nie zjawiają się. Z miliona powodów. „Nie, zdecydowanie nie” – odpowiedział pan organizator. –„Przykro mi. Mam nadzieję, że następnym razem się uda…”
Tego wieczora kupiłam bilet do Las Palmas. Plan był prosty: przyjadę na miejsce spotkania i a nuż okaże się, że mogę w nim brać udział. A jeśli nie, będę miała cztery dni na zwiedzanie Gran Canarii i odwiedzenie Anety, innej Comeniuski z Polski, która swoją asystenturę odbywa tam właśnie.
Intuicja nie zawiodła – sporo osób się nie zjawiło, a ja bez żadnego problemu stałam się pełnoprawną uczestniczką.

szkolenie_dla_nauczycieli_Jornada_0.JPG

Szkolenie było fenomenalne. Tematyka od wykorzystania youtube w nauczaniu angielskiego, poprzez powiązanie teorii inteligencji z key competencies, CLIL, użycie różnorodnych narzędzi internetowych do organizacji pracy nauczyciela i do urozmaicenia lekcji, wykorzystanie real materials, metody skłonienia dzieciaków do myślenia i uczestnictwa, rysowania a nauka angielskiego…

szkolenie_dla_nauczycieli_szkolenie_0.JPG

Część metod, o których usłyszałam, udało mi się już zastosować w IES Puerto.
Jednocześnie (jako zdecydowanie najmłodszy uczestnik szkolenia) czułam się bardzo na miejscu, (niewątpliwie duży na to wpływ ma fakt, że po trzech latach psychologii wiem już coś na ten temat, a szkolenie było zorientowane dość mocno psychologicznie, choć prowadzone przez dydaktyków, pedagogów, metodyków i filologów) miałam komentarze, które – jak mi się wydaje -wnosiły wartościowe treści, wiedziałam w każdej chwili o czym jest mowa i czerpałam z tego dużo przyjemności, a kilkakrotnie miałam nieodparte wrażenie, że właściwie ja też mam się czym podzielić i mogłabym zająć miejsce prelegenta, a nie tylko słuchacza. Ale wszystko w swoim czasie.

Obiecuję usiąść któregoś dnia ze wszystkimi materiałami przy komputerze i podzielić się cenną wiedzą :)